To moje pierwsze opowiadanie. Próbowałam pisać tak by było śmiesznie, ale talentu do kabaretów to ja nie mam. Poprostu proszę o szczere opinie. Zapraszam do czytania.
Odbierz
telefon cz. 1
Rysiek
miał do pracy na popołudnie. Mimo to wstał dość wcześnie. Zjadł
śniadanie po czym poszedł do pracy. Oczywiście po drodze zahaczył
o spożywczak, fast fooda i dwie cukiernie.
Wszedł
obładowany jedzeniem na komisariat:-Cześć Lucyna. Kupiłem ci coś. Dla Marka i żarłoka też się coś znajdzie.
Dopiero teraz zorientował się, że przyjaciółka nie zwraca na niego uwagi. Zdenerwowana stoi przy oknie i usiłuje się do kogoś dodzwonić.
-Rysiu,-powiedziała płaczącym głosem Lucyna-ja już nie mam siły! Po prostu nie daję rady!
-Co się stało? Nie lubisz rogalików? Nie martw się zaraz skoczę po pączki. Dobra żartowałem. Co się stało? Ktoś z rodziny? Umarł? Jest chory? Miał wypadek?
-Nie, nie, nie. Marek nie odbiera.
-Marek?-zaśmiał się Rysiek-Nie masz poważniejszych zmartwień? Pewnie śpi. Poszedł na jakąś imprezę, wrócił o szóstej rano i teraz odsypia. Dobra mam tak: hamburgera, rogaliki, colę...
-Jak ty możesz jeść w takiej chwili?
-Normalnie. Głodny jestem. A może 3 cytryny? Nie? Mam jeszcze: żelki, cukierki, chipsy i …
-Rysiu to nie jest śmieszne.
-Ojeju! Spóźnia się tylko. Hot-doga?
-Udam, że tego ostatniego nie słyszałam. No wiem, wiem zawsze się spóźnia, ale nie ma go już trzy godziny! Na pewno coś się stało!
-Kurcze,-powiedział sam do siebie Puchała- mogłem kupić dwa hamburgery. Nie! Dwa hot-dogi. Co mówiłaś?
-Szybko Rysiu, ubieraj się. Jedziemy do Marka!
-Co? Zgłupiałaś? A co z jedzeniem? Już je wypakowałem, a zostawić nie mam zamiaru, bo zaraz cała komenda się zleci, jak muchy. Jedź sama.
-To twój przyjaciel-powiedziała Lucyna biegnąc już w stronę wyjścia.-Zresztą są rzeczy ważniejsze od...
cdn.
Twoje opowiadanie jest bardzo fajne i śmieszne. Mam nadzieję, że niedługo wstawisz kolejną część bo nie mogę się doczekać :)
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie
OdpowiedzUsuńFajnie się zaczyna :D
OdpowiedzUsuń