Lucynka
Krzyżówka
Tego
dnia pogoda była okropna. Od dwóch dni padał deszcz. Grzmoty
słychać było w całej Łodzi. Do tego strasznie gęsta mgła
zmniejszała widoczność. Puchała siedział sam na komisariacie i
rozwiązywał krzyżówkę. Nagle na komisariat wszedł mokry Marek:
-Co
za beznadziejna pogoda! Cześć Rysiu, co robisz?-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
-Nie.
-Idę się przebrać, zaraz wrócę-powiedział Marek, po czym zniknął za rogiem.
Po chwili przyszła Lucyna:
-Co za beznadziejna pogoda! Cześć Rysiu, co robisz?
-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
Puchała spojrzał na Lucynę z uśmiechem:
-Nie!
Lucyna popatrzyła na Ryśka:
-Co cię tak śmieszy? Co zrobiłam? Albo co takiego powiedziałam?
-Nic, tylko zauważyłem, że ty i Marek jesteście do siebie bardzo podobni.
-CO?!- krzyknęła jednocześnie Lucyna z Markiem, który właśnie wszedł.
-Zresztą nieważne. Marek pomożesz mi?
-Dobra- zgodził się Bromski, po czym wziął krzesło i usiadł obok Puchały.
-Tylko ciekawe dlaczego wolisz pomagać Ryśkowi, a nie mnie?- spytała Lucyna.
-Lucuś, Lucuś, papiery każdy głupi umie wypełniać, ale krzyżówka nie jest już taka prosta. Akurat na mój wiek.
-To ile ty masz lat?
-Tsy i pół.
-To wiele wyjaśnia...
-No weźcie- przerwał Rysiek- nie kłóćcie się. Czytam pytanie... Ciało niebieskie, krążące wokół planety.
-Księżyc- krzyknął Marek.
-Księżyc? -spytała Lucyna.- Weź się zastanów. Satelita.
-Poczekajcie- powiedział Puchała- K-s-i-ę-ż-y-c nie pasuje, S-a-t-e-l-i-t-a pasuje.
-O matko, przejęzyczyłem się tylko. No pewnie, że satelita-powiedział Marek.
-Dobra następne- zaczął czytać Rysiek- Linia łącząca miejsca o jednakowej temperaturze.
-Za trudne- przyznał Marek.
-Izoterma -krzyknęła Lucyna.- Ale rozumiem cię Mareczku, w końcu masz tylko trzy latka. Po prostu mi nie dorównujesz.
-Czekaj, czekaj. Chciałem powiedzieć: ,,Za trudne dla Lucynki'', ale ja wiedziałem, tylko się wyrwałaś i nie mogłem powiedzieć. A zresztą ty z nami nie grasz. Więc zajmij się tymi papierami i nie przeszkadzaj, bo nie mogę się skupić... Czytaj.
-... Gawryło z Ndinz- przeczytał Rysiek.
-Paweł – szepnęła podstępnie Lucyna.
-Paweł!- krzyknął Marek. - To akurat wiem. To mój ulubiony lekarz z Leśnej Góry – Paweł Gawryło. Lucynka z czego rżysz?
-Bo on nazywa się Piotr Gawryło. Ale się dałeś wkręcić.
Marek pokazał Lucynie język.
-Nie no, -śmiała się Lucyna- jak dziecko.
-A żebyś wiedziała, jak dziecko któremu ktoś zabrał łopatkę i nie pozwala się bawić. Strzelam focha. Idę do innej piaskownicy. Cześć.
- A idź, tylko się cieplutko ubierz, bo będzie kachu kachu. Dobra Rysiu, czytaj następne.
KONIEC
Zabawne i fajne :D czekam na następne :P
OdpowiedzUsuń