Nazywam się Julka będę prowadziła ten blog z moją przyjaciółką Julią.Chcemy ,aby ten blog był udany.Będziemy tu posługiwać się pseudonimami.Ja będę nazywała się Jagódka ,a Julka będzie miała pseudonim Lucynka.Więc Lucynka będzie pisała opowiadanie o serialach ,a ja będę wymyślała nowe filmy. Serdecznie zapraszamy na naszego bloga!
Łączna liczba wyświetleń
wtorek, 26 lutego 2013
Żarty
Ta scenka była na żarty.Dramat wrzucę za kilka tygodni . Bo ciągle szkoła ,dom ,szkoła ,dom i tak w kółko.A u was jak mam nadzieję że lepiej?! Przesyłam pozdrowionka Jagódka : *
Krwawa Północ cz. 3
No i w końcu trzecia część .Przepraszam że tak długo czekaliście ,ale byłam chora na oskrzela.
-Co w tym domu?-zapytała ze strachem Kate.
-W tym domu ..... później Ci powiem bo idzie moja znajoma -powiedziała starsza kobieta.
-Dobrze .Do widzenia.- pożegnała się Kate.
-James,ehh....niczego się od niej nie do wiedziałam ,bo spotkała znajomą!-zaczęła opowiadać kobieta.
-Zrozum ją , w końcu to staruszka.-wytłumaczył mężczyzna.
-Może i masz racje ,ale jeśli powiedziała by coś sensownego ? Coś ważnego ,szczególnie dla nas?-krzyczała Kate.
-Nie sądzę , sama posłuchaj to chyba tylko stara plotkara
-(...)Dziwna ta nowa para która się tu wprowadziła... -plotkowała staruszka.
-Dziwni są strasznie też to zauważyłam,a wiesz że ten mężczyzna podobno jest spokrewniony no z tym złoczyńcą z przed lat.....-dodała druga.
-James, o czym mówią te kobiety ?Wiesz coś o tym?- zaczęła podejrzliwie wypytywać kobieta.
-Właśnie nie wiem.Ale zamierzam się dowiedzieć!-powiedział z zamierzeniem mężczyzna.
James nie zamierzał wysłuchiwać plotek i chciał dowiedzieć się o co chodzi tym staruszkom , poszedł między pułkami w sklepie i gdy zauważył staruszki powiedział:
-Co mają oznaczać te głupie plotki które pani rozsiewa ?!-zapytał krzykliwym tonem rozdrażniony mężczyzna.
-Ja nie roznoszę plotek.Trzeba było pilnować swoich krewnych 20 lat temu ,chociaż co mały dzieciak mógł zrobić ,twoi bliscy powinni go pilnować.Nie moja wina że był psycholem!-odpowiedziała z pogardą jedna ze staruszek.
-Ma pani racje 20 lat temu byłem mały miałem cztery latka.....
-Tak ,pamiętam cię wyjechałeś dzień przed tym co się tu stało....-przerwała kobieta.
-Ehh...ja pani nie znam.To znaczy może i znam ale nie pamiętam.-odpowiedział James.
-Mówiłeś zawsze do mnie Babciu Ellen ,teraz już pamiętasz?Chodziłeś zawsze wieczorami do mnie na ciastka z mlekiem i przeglądaliśmy stare albumy ze zdjęciami!-zaczęła przypominać ,,Babcia Ellen " .
-Hmm...teraz zaczynam sobie coś przypominać-powiedział James.
-No widzisz ,a pamiętasz swojego kuzyna Toma tego wysokiego co raz też z tobą przyszedł?-zaczęła wypytywać kobieta.
-Yyy...tak pamiętam go ,ale dla mnie to zakończony temat wiem że nie żyje bo umarł .To znaczy zabił się w więzieniu.Siedział za zabicie tu jakiegoś wójta -wyjaśnił sytuacje James.
-To dobrze że wiesz.Ale Kate jest twoją żoną i nic jej o tym nie wspomniałeś?-zapytała kobiecina.
-No nie ,bo wtedy nigdy byśmy nie wzięli razem ślubu.Ona z takiego porządnego domu ,a ode mnie w więzieniu kuzyn.Co by o mnie pomyśleli!-powiedział James.
-Nie musiałeś przede mną tego ukrywać! -za mężczyzną pojawiła się jego żona i mu odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
-Na prawdę?Cieszę się ...-powiedział James.
-Tak,a teraz już chodźmy !-odpowiedziała Kate.
Małżeństwo zapłaciło za swoje zakupy i pojechali do swojego leśnego domku.Droga nie była zbyt długa 10 minut od miasta ,tylko że ulica strasznie kręta ,a pobocze porośnięte gęstymi trawami.Gdy wjeżdżali na leśną szosę ,kilka kawałków traw wplątało im się w koła.Mężczyzna nie mógł ruszyć dalej wiec spróbował wyciągnąć kępę trawy z kół wozu.Mocno pociągną i się udało.Pojechali dalej ,nagle zauważyli swój dom więc skręcili w lewo.Wysiedli z auta i wyjęli narzędzia i zadzwonili po robotników.Po godzinie byli i robotnicy i materiały do remontu domu.Nie wiedziano od czego zacząć ,bo na prawdę była to prawdziwa rudera.
Dzień minął kawałek domu był gotowy ,ale był to bardzo mały kawałek.Miesiąc nic się nie działo ,tylko chodzili po mieście.Pewnego ranka gdy się obudzili przypomnieli sobie że dziś zaczynają aranżować wnętrza.
-Wiesz co dziś jest?-powiedziała Kate.
-Yyy...wszystkiego najlepszego z okazji Urodzinoimieninobożegonarodzeniawielkanocy...-powiedział James.
-NIE!Głupku ,dziś zaczynamy aranżować wnętrza u nas w mieszkaniu ,urodziny mam za miesiąc!-powiedziała Kate.-A wiesz w ogóle jakie jest moje pełne imię do tego drugie?-zapytała.
-A noś tak , dzięki że przypomniałaś.Tak,nazywasz się Katharina Elizabeth ,dobrze a nie mówiłem?-powiedział.
-No dobrze.To idź się umyj i w ogóle . Za 10 minut masz być gotowy ,jasne?-zapytała Kate.
-Tak.To ty przewiń Lillian OK?-powiedział mężczyzna
-Wiem co mam robić ....-powiedziała kobieta.-Idź się myć!-rozkazała.
-Idę już idę-powiedział.
Sorry że ta część nie straszna ,ale potem będzie straszne
-Co w tym domu?-zapytała ze strachem Kate.
-W tym domu ..... później Ci powiem bo idzie moja znajoma -powiedziała starsza kobieta.
-Dobrze .Do widzenia.- pożegnała się Kate.
-James,ehh....niczego się od niej nie do wiedziałam ,bo spotkała znajomą!-zaczęła opowiadać kobieta.
-Zrozum ją , w końcu to staruszka.-wytłumaczył mężczyzna.
-Może i masz racje ,ale jeśli powiedziała by coś sensownego ? Coś ważnego ,szczególnie dla nas?-krzyczała Kate.
-Nie sądzę , sama posłuchaj to chyba tylko stara plotkara
-(...)Dziwna ta nowa para która się tu wprowadziła... -plotkowała staruszka.
-Dziwni są strasznie też to zauważyłam,a wiesz że ten mężczyzna podobno jest spokrewniony no z tym złoczyńcą z przed lat.....-dodała druga.
-James, o czym mówią te kobiety ?Wiesz coś o tym?- zaczęła podejrzliwie wypytywać kobieta.
-Właśnie nie wiem.Ale zamierzam się dowiedzieć!-powiedział z zamierzeniem mężczyzna.
James nie zamierzał wysłuchiwać plotek i chciał dowiedzieć się o co chodzi tym staruszkom , poszedł między pułkami w sklepie i gdy zauważył staruszki powiedział:
-Co mają oznaczać te głupie plotki które pani rozsiewa ?!-zapytał krzykliwym tonem rozdrażniony mężczyzna.
-Ja nie roznoszę plotek.Trzeba było pilnować swoich krewnych 20 lat temu ,chociaż co mały dzieciak mógł zrobić ,twoi bliscy powinni go pilnować.Nie moja wina że był psycholem!-odpowiedziała z pogardą jedna ze staruszek.
-Ma pani racje 20 lat temu byłem mały miałem cztery latka.....
-Tak ,pamiętam cię wyjechałeś dzień przed tym co się tu stało....-przerwała kobieta.
-Ehh...ja pani nie znam.To znaczy może i znam ale nie pamiętam.-odpowiedział James.
-Mówiłeś zawsze do mnie Babciu Ellen ,teraz już pamiętasz?Chodziłeś zawsze wieczorami do mnie na ciastka z mlekiem i przeglądaliśmy stare albumy ze zdjęciami!-zaczęła przypominać ,,Babcia Ellen " .
-Hmm...teraz zaczynam sobie coś przypominać-powiedział James.
-No widzisz ,a pamiętasz swojego kuzyna Toma tego wysokiego co raz też z tobą przyszedł?-zaczęła wypytywać kobieta.
-Yyy...tak pamiętam go ,ale dla mnie to zakończony temat wiem że nie żyje bo umarł .To znaczy zabił się w więzieniu.Siedział za zabicie tu jakiegoś wójta -wyjaśnił sytuacje James.
-To dobrze że wiesz.Ale Kate jest twoją żoną i nic jej o tym nie wspomniałeś?-zapytała kobiecina.
-No nie ,bo wtedy nigdy byśmy nie wzięli razem ślubu.Ona z takiego porządnego domu ,a ode mnie w więzieniu kuzyn.Co by o mnie pomyśleli!-powiedział James.
-Nie musiałeś przede mną tego ukrywać! -za mężczyzną pojawiła się jego żona i mu odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
-Na prawdę?Cieszę się ...-powiedział James.
-Tak,a teraz już chodźmy !-odpowiedziała Kate.
Małżeństwo zapłaciło za swoje zakupy i pojechali do swojego leśnego domku.Droga nie była zbyt długa 10 minut od miasta ,tylko że ulica strasznie kręta ,a pobocze porośnięte gęstymi trawami.Gdy wjeżdżali na leśną szosę ,kilka kawałków traw wplątało im się w koła.Mężczyzna nie mógł ruszyć dalej wiec spróbował wyciągnąć kępę trawy z kół wozu.Mocno pociągną i się udało.Pojechali dalej ,nagle zauważyli swój dom więc skręcili w lewo.Wysiedli z auta i wyjęli narzędzia i zadzwonili po robotników.Po godzinie byli i robotnicy i materiały do remontu domu.Nie wiedziano od czego zacząć ,bo na prawdę była to prawdziwa rudera.
Dzień minął kawałek domu był gotowy ,ale był to bardzo mały kawałek.Miesiąc nic się nie działo ,tylko chodzili po mieście.Pewnego ranka gdy się obudzili przypomnieli sobie że dziś zaczynają aranżować wnętrza.
-Wiesz co dziś jest?-powiedziała Kate.
-Yyy...wszystkiego najlepszego z okazji Urodzinoimieninobożegonarodzeniawielkanocy...-powiedział James.
-NIE!Głupku ,dziś zaczynamy aranżować wnętrza u nas w mieszkaniu ,urodziny mam za miesiąc!-powiedziała Kate.-A wiesz w ogóle jakie jest moje pełne imię do tego drugie?-zapytała.
-A noś tak , dzięki że przypomniałaś.Tak,nazywasz się Katharina Elizabeth ,dobrze a nie mówiłem?-powiedział.
-No dobrze.To idź się umyj i w ogóle . Za 10 minut masz być gotowy ,jasne?-zapytała Kate.
-Tak.To ty przewiń Lillian OK?-powiedział mężczyzna
-Wiem co mam robić ....-powiedziała kobieta.-Idź się myć!-rozkazała.
-Idę już idę-powiedział.
Sorry że ta część nie straszna ,ale potem będzie straszne
sobota, 23 lutego 2013
Komisarz Alex- Krzyżówka
Witam, witam i zapraszam. Jej już tylko 7 dni do premiery 3 sezonu Alexa. Przeglądałam zdjęcia w necie i newsy o moim ulubionym serialu. Nie mogę przyjąć do wiadomości, że to ostatni sezon z Bromskim. Chociaż może to tylko plotki. No cóż może to opowiadanie poprawi humor wszystkim fanom Wesołowskiego.
Lucynka
-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
-Nie.
-Idę się przebrać, zaraz wrócę-powiedział Marek, po czym zniknął za rogiem.
Po chwili przyszła Lucyna:
-Co za beznadziejna pogoda! Cześć Rysiu, co robisz?
-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
Puchała spojrzał na Lucynę z uśmiechem:
-Nie!
Lucyna popatrzyła na Ryśka:
-Co cię tak śmieszy? Co zrobiłam? Albo co takiego powiedziałam?
-Nic, tylko zauważyłem, że ty i Marek jesteście do siebie bardzo podobni.
-CO?!- krzyknęła jednocześnie Lucyna z Markiem, który właśnie wszedł.
-Zresztą nieważne. Marek pomożesz mi?
-Dobra- zgodził się Bromski, po czym wziął krzesło i usiadł obok Puchały.
-Tylko ciekawe dlaczego wolisz pomagać Ryśkowi, a nie mnie?- spytała Lucyna.
-Lucuś, Lucuś, papiery każdy głupi umie wypełniać, ale krzyżówka nie jest już taka prosta. Akurat na mój wiek.
-To ile ty masz lat?
-Tsy i pół.
-To wiele wyjaśnia...
-No weźcie- przerwał Rysiek- nie kłóćcie się. Czytam pytanie... Ciało niebieskie, krążące wokół planety.
-Księżyc- krzyknął Marek.
-Księżyc? -spytała Lucyna.- Weź się zastanów. Satelita.
-Poczekajcie- powiedział Puchała- K-s-i-ę-ż-y-c nie pasuje, S-a-t-e-l-i-t-a pasuje.
-O matko, przejęzyczyłem się tylko. No pewnie, że satelita-powiedział Marek.
-Dobra następne- zaczął czytać Rysiek- Linia łącząca miejsca o jednakowej temperaturze.
-Za trudne- przyznał Marek.
-Izoterma -krzyknęła Lucyna.- Ale rozumiem cię Mareczku, w końcu masz tylko trzy latka. Po prostu mi nie dorównujesz.
-Czekaj, czekaj. Chciałem powiedzieć: ,,Za trudne dla Lucynki'', ale ja wiedziałem, tylko się wyrwałaś i nie mogłem powiedzieć. A zresztą ty z nami nie grasz. Więc zajmij się tymi papierami i nie przeszkadzaj, bo nie mogę się skupić... Czytaj.
-... Gawryło z Ndinz- przeczytał Rysiek.
-Paweł – szepnęła podstępnie Lucyna.
-Paweł!- krzyknął Marek. - To akurat wiem. To mój ulubiony lekarz z Leśnej Góry – Paweł Gawryło. Lucynka z czego rżysz?
-Bo on nazywa się Piotr Gawryło. Ale się dałeś wkręcić.
Marek pokazał Lucynie język.
-Nie no, -śmiała się Lucyna- jak dziecko.
-A żebyś wiedziała, jak dziecko któremu ktoś zabrał łopatkę i nie pozwala się bawić. Strzelam focha. Idę do innej piaskownicy. Cześć.
- A idź, tylko się cieplutko ubierz, bo będzie kachu kachu. Dobra Rysiu, czytaj następne.
Lucynka
Krzyżówka
Tego
dnia pogoda była okropna. Od dwóch dni padał deszcz. Grzmoty
słychać było w całej Łodzi. Do tego strasznie gęsta mgła
zmniejszała widoczność. Puchała siedział sam na komisariacie i
rozwiązywał krzyżówkę. Nagle na komisariat wszedł mokry Marek:
-Co
za beznadziejna pogoda! Cześć Rysiu, co robisz?-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
-Nie.
-Idę się przebrać, zaraz wrócę-powiedział Marek, po czym zniknął za rogiem.
Po chwili przyszła Lucyna:
-Co za beznadziejna pogoda! Cześć Rysiu, co robisz?
-Rozwiązuję krzyżówkę.
-Nie nudzi cię to?
Puchała spojrzał na Lucynę z uśmiechem:
-Nie!
Lucyna popatrzyła na Ryśka:
-Co cię tak śmieszy? Co zrobiłam? Albo co takiego powiedziałam?
-Nic, tylko zauważyłem, że ty i Marek jesteście do siebie bardzo podobni.
-CO?!- krzyknęła jednocześnie Lucyna z Markiem, który właśnie wszedł.
-Zresztą nieważne. Marek pomożesz mi?
-Dobra- zgodził się Bromski, po czym wziął krzesło i usiadł obok Puchały.
-Tylko ciekawe dlaczego wolisz pomagać Ryśkowi, a nie mnie?- spytała Lucyna.
-Lucuś, Lucuś, papiery każdy głupi umie wypełniać, ale krzyżówka nie jest już taka prosta. Akurat na mój wiek.
-To ile ty masz lat?
-Tsy i pół.
-To wiele wyjaśnia...
-No weźcie- przerwał Rysiek- nie kłóćcie się. Czytam pytanie... Ciało niebieskie, krążące wokół planety.
-Księżyc- krzyknął Marek.
-Księżyc? -spytała Lucyna.- Weź się zastanów. Satelita.
-Poczekajcie- powiedział Puchała- K-s-i-ę-ż-y-c nie pasuje, S-a-t-e-l-i-t-a pasuje.
-O matko, przejęzyczyłem się tylko. No pewnie, że satelita-powiedział Marek.
-Dobra następne- zaczął czytać Rysiek- Linia łącząca miejsca o jednakowej temperaturze.
-Za trudne- przyznał Marek.
-Izoterma -krzyknęła Lucyna.- Ale rozumiem cię Mareczku, w końcu masz tylko trzy latka. Po prostu mi nie dorównujesz.
-Czekaj, czekaj. Chciałem powiedzieć: ,,Za trudne dla Lucynki'', ale ja wiedziałem, tylko się wyrwałaś i nie mogłem powiedzieć. A zresztą ty z nami nie grasz. Więc zajmij się tymi papierami i nie przeszkadzaj, bo nie mogę się skupić... Czytaj.
-... Gawryło z Ndinz- przeczytał Rysiek.
-Paweł – szepnęła podstępnie Lucyna.
-Paweł!- krzyknął Marek. - To akurat wiem. To mój ulubiony lekarz z Leśnej Góry – Paweł Gawryło. Lucynka z czego rżysz?
-Bo on nazywa się Piotr Gawryło. Ale się dałeś wkręcić.
Marek pokazał Lucynie język.
-Nie no, -śmiała się Lucyna- jak dziecko.
-A żebyś wiedziała, jak dziecko któremu ktoś zabrał łopatkę i nie pozwala się bawić. Strzelam focha. Idę do innej piaskownicy. Cześć.
- A idź, tylko się cieplutko ubierz, bo będzie kachu kachu. Dobra Rysiu, czytaj następne.
KONIEC
poniedziałek, 18 lutego 2013
Dramat i Jagódka?
Ja i pisanie dramatów?Nie to do mnie nie podobne ,ale dziś w nocy przyśnił mi się prawdziwy dramat więc postanowiłam przelać go na kartkę!Jeszcze nie wiem jak to streścić ,ale za kilka dni się ukaże na blogu!
Pozdrawiam chora Jagódka
piątek, 15 lutego 2013
Komisarz Alex- Odbierz telefon cz. 2 ost.
No i jest druga część
-Przepraszam- powiedziała podnosząc się z podłogi.-Powinnam bardziej uważać.
-Lucuś,-odezwała się osoba, z którą się zderzyła- ja wiem, rozumiem, że jesteś zakochana, ale weź się zachowuj. Przynajmniej w pracy.
Dopiero teraz dotarło do Lucyny z kim się zderzyła.
-MAREEEK!!!-wrzasnęła na cały regulator tak, że Alex schował się pod biurko, a Puchała upuścił hamburgera na podłogę.- Człowieku, gdzieś ty był?!
-Ja...-chciał powiedzieć Marek, ale nie zdążył, bo wyprzedziła go Lucyna.
- Ale oczywiście ty wiesz lepiej od nas. Myśleliśmy, że coś ci się stało. Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwiliśmy.
-Mów za siebie-powiedział Rysiek.
-Kiedy...-znowu zaczął Marek.
-Nie rozumiem- przerwała Lucyna- czy tak trudno jest ci odebrać telefon? Wiesz ile razy do ciebie dzwoniłam? Nie możesz chociaż raz odebrać, powiedzieć: ,,Cześć Lucyna, wszystko w porządku”.
-Ale...-próbował powiedzieć Bromski.
-Wiem- mówiła dalej Lucyna- każdy ma prawo się spóźnić. Dlatego nie zdziwiłam się, że nie było cię godzinę, ale później minęła druga godzina i trzecia, a ty nie dawałeś znaku życia. 3 godziny spóźnienia! Mam nadzieję, że masz dobre wytłumaczenie.
-No właśnie -dołączył się Rysiek- Lucynka tak się bała, że już na policję chciała dzwonić.
Marek w końcu powiedział:
-Budzik zaspał?
-To o której ty wróciłeś do domu?
-Po pracy.
-Dobra inaczej. O której ty poszedłeś spać?
-Hmm... o 22.
-I wstałeś przed chwilą?
-No, pół godziny temu.
-Jest 12:30. Czyli spałeś 14 godzin?!
-Zmęczony byłem. To dużo?
-Dzwoniłam do ciebie z 15 razy. Nie obudziło cię to?
-Nie. Mam kamienny sen. jak śpię to żaden hałas mnie nie obudzi.
-To jak cię budzi budzik?
-Normalnie. Zwykle liże mnie po twarzy. Czasami budzi za wcześnie, czasami za późno, a czasami tak jak dzisiaj- w ogóle. Ale ćwiczymy nad tym.
-Zgłupiałeś? Nie dość, że Alex odwala za ciebie czarną robotę w pracy, chodzi do sklepu, sprząta mieszkanie, to jeszcze musi codziennie cię budzić?!
-Nie płacę mu za nic nierobienie.
-Nie chce mi się z tobą gadać- powiedziała Lucyna i wyszła.
Marek spojrzał na Alexa:
-I widzisz co narobiłeś?
Odbierz
telefon cz 2 ost
-To
twój przyjaciel-powiedziała Lucyna biegnąc już w stronę
wyjścia.-Zresztą są rzeczy ważniejsze od...
Lucyna
nie dokończyła, bo zderzyła się z kimś i wylądowała na ziemi.-Przepraszam- powiedziała podnosząc się z podłogi.-Powinnam bardziej uważać.
-Lucuś,-odezwała się osoba, z którą się zderzyła- ja wiem, rozumiem, że jesteś zakochana, ale weź się zachowuj. Przynajmniej w pracy.
Dopiero teraz dotarło do Lucyny z kim się zderzyła.
-MAREEEK!!!-wrzasnęła na cały regulator tak, że Alex schował się pod biurko, a Puchała upuścił hamburgera na podłogę.- Człowieku, gdzieś ty był?!
-Ja...-chciał powiedzieć Marek, ale nie zdążył, bo wyprzedziła go Lucyna.
- Ale oczywiście ty wiesz lepiej od nas. Myśleliśmy, że coś ci się stało. Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie martwiliśmy.
-Mów za siebie-powiedział Rysiek.
-Kiedy...-znowu zaczął Marek.
-Nie rozumiem- przerwała Lucyna- czy tak trudno jest ci odebrać telefon? Wiesz ile razy do ciebie dzwoniłam? Nie możesz chociaż raz odebrać, powiedzieć: ,,Cześć Lucyna, wszystko w porządku”.
-Ale...-próbował powiedzieć Bromski.
-Wiem- mówiła dalej Lucyna- każdy ma prawo się spóźnić. Dlatego nie zdziwiłam się, że nie było cię godzinę, ale później minęła druga godzina i trzecia, a ty nie dawałeś znaku życia. 3 godziny spóźnienia! Mam nadzieję, że masz dobre wytłumaczenie.
-No właśnie -dołączył się Rysiek- Lucynka tak się bała, że już na policję chciała dzwonić.
Marek w końcu powiedział:
-Budzik zaspał?
-To o której ty wróciłeś do domu?
-Po pracy.
-Dobra inaczej. O której ty poszedłeś spać?
-Hmm... o 22.
-I wstałeś przed chwilą?
-No, pół godziny temu.
-Jest 12:30. Czyli spałeś 14 godzin?!
-Zmęczony byłem. To dużo?
-Dzwoniłam do ciebie z 15 razy. Nie obudziło cię to?
-Nie. Mam kamienny sen. jak śpię to żaden hałas mnie nie obudzi.
-To jak cię budzi budzik?
-Normalnie. Zwykle liże mnie po twarzy. Czasami budzi za wcześnie, czasami za późno, a czasami tak jak dzisiaj- w ogóle. Ale ćwiczymy nad tym.
-Zgłupiałeś? Nie dość, że Alex odwala za ciebie czarną robotę w pracy, chodzi do sklepu, sprząta mieszkanie, to jeszcze musi codziennie cię budzić?!
-Nie płacę mu za nic nierobienie.
-Nie chce mi się z tobą gadać- powiedziała Lucyna i wyszła.
Marek spojrzał na Alexa:
-I widzisz co narobiłeś?
Krwawa północ cz.2
Kilka osób pisało do mnie że nie może doczekać się drugiej części ,więc postanowiłam to zrobić.Nie mogłam ulec waszym błaganiom to dodaje drugą część.Nie będę się rozpisywała tylko dodam drugą część :P
Bez zastanowienia pojechali we wskazanym kierunku.Gdy wjechali do lasu Kate zaczęła się bać.
-James...jesteś pewien że to tu?-zapytała ze strachem kobieta.
-Tak.Przecież ta kobieta wskazała nam dokładną drogę i z tego co powiedziała wynika ,że to tu!-odpowiedział.
Młodzianka zaczęła mieć wątpliwości dla tego ,że ku jej oczom ukazała się olbrzymia zniszczona chałupa.
- I my mamy tu zamieszkać?Ten dom to kompletna klapa ,to jakaś rudera!Jak my mamy tu mieszkać?Nie wyremontujesz tego ,to nadaje się do zburzenia!-zaczęła narzekać Kate.
-Kochanie , nie narzekaj!Może nie jest to jakaś willa lub pałac ,ale postaramy się zrobić tak aby był to dom naszych marzeń ,to jak będzie?-zaczął uspokajać mężczyzna.
-Hmm....no nie wiem co mam o tym myśleć!A jak będziemy kiedyś spali i nam lub dla naszego bobaska coś się stanie na przykład spadnie kawałek sufitu na głowę?-zaczęła dramatyzować.
-Ehh...ty widzisz wszystko w czarnych barwach!Wszystko będzie w porządku.Ale na pewno przez kilka najbliższych dni pomieszkamy w Hotelu-wyjaśnił.
-Jestem za to jeźdźmy do Hotelu-powiedziała kobieta z uśmiechem.
-Już wyruszamy wsiadaj do auta tylko zapnij córeczkę-wydał rozkaz.
-OK-powiedziała.
Młodzieńcy ruszyli w stronę miasta.Od razu gdy zobaczyli wielki neon z napisem Hotel od razu się zatrzymali i zapytali się o pokój.
-Dobry wieczór.Chcieliśmy wynająć pokój jest jakiś wolny?-zapytał się mężczyzna.
-Dobry. Oczywiście mamy wolny pokój jak widzę będzie potrzebne łóżko dla dwóch osób i dla dziecka ,tak?-zapytała miła recepcjonistka
-Tak o takie warunki nam chodzi.Tylko w tym pokoju będzie dostęp do toalety i kuchni?
-Tak.Tylko proszę niech państwo dadzą dla mnie swoje dowody muszę spisać dane-poprosiła kobieta.
-Proszę oto one-powiedzieli wspólnie.
Następnie młoda recepcjonistka wskazała im pokój byli zadowoleni .Pokój bardzo ładny miał małą wnękę ,kuchnię i toaletę.We wnęce zrobili pokój dla swojej córeczki.Kate i James przebrali swoje dziecko w pidżamę ,a następnie zrobili sobie to samo.Gdy położyli się do łózka od razu usnęli.W nocy o godzinie 2.00 Kate usłyszała cichy złośliwy chichot ,była tak przestraszona że od razu obudziła swojego męża który nie wierzył w to co opowiedziała mu żona.
-Słyszałeś ten chichot?-zapytała.
-Co?Jaki chichot?-odpowiedział.-Może Ci się coś przyśniło ,spij już kochanie!
-Możliwe ,może masz rację kolorowych snów.
Po 15 minutach sytuacja ze śmiechem powtórzyła się,Kate postanowiła nie budzić męża.Głośność śmiechu narastała.Gdy nagle usłyszała kroki i zobaczyła czerwoną krew na ścianach ,suficie i podłodze.
-AAAAA!-rozwrzeszczała się na całe gardło kobieta.
-O co Ci chodzi z tym krzykiem?Obudzisz wszystkich!-powiedział mąż do kobiety.
-Widziałam i słyszałam straszne rzeczy-wyjaśniła.
-Czyli co widziałaś i słyszałaś ?Jeśli chcesz to włączę telewizję i pooglądam?Dobrze?-powiedział.
-Nie ważne.Jak byś mógł to nie zasypiaj.
-Jasne,ale ty już śpij.
-Dobrze,Miłego oglądania.
Kobieta była tak zmęczona że od razu usnęła.Jej mąż nie usypiał bo obiecał to dla Kate ,ale nagle usłyszał przeraźliwe dźwięki.
-Katee...ty też to słyszałaś?
-Tak,właśnie o tym Ci mówiłam.
Do samego rana już nie spali.Gdy po godzinie 7.30 wstali razem ze swoją córeczką.Ubrali się w ubranie i wyszli z hotelu.Postanowili pójść do sklepu.Gdy poszli do marketu spotkali kobietę która wskazywała im drogę.
-Dzień Dobry.-powiedzieli
-Dobry.-odpowiedziała-Nadal wam się chce tu mieszkać?-zapytała
-Tak,ale nie w hotelu bo tak dzieją się straszne rzeczy-powiedzieli.
-W hotelu straszne rzeczy ,no ta krew na ścianach to jest mało w porównaniu co się dzieje w tej waszej chałupce.
-C-co ma pani na myśli?-Zapytała Kate.
-To wy nie wiecie?Żeby nie było że ostrzegałam ,więc w tym domu....
cdn
Bez zastanowienia pojechali we wskazanym kierunku.Gdy wjechali do lasu Kate zaczęła się bać.
-James...jesteś pewien że to tu?-zapytała ze strachem kobieta.
-Tak.Przecież ta kobieta wskazała nam dokładną drogę i z tego co powiedziała wynika ,że to tu!-odpowiedział.
Młodzianka zaczęła mieć wątpliwości dla tego ,że ku jej oczom ukazała się olbrzymia zniszczona chałupa.
- I my mamy tu zamieszkać?Ten dom to kompletna klapa ,to jakaś rudera!Jak my mamy tu mieszkać?Nie wyremontujesz tego ,to nadaje się do zburzenia!-zaczęła narzekać Kate.
-Kochanie , nie narzekaj!Może nie jest to jakaś willa lub pałac ,ale postaramy się zrobić tak aby był to dom naszych marzeń ,to jak będzie?-zaczął uspokajać mężczyzna.
-Hmm....no nie wiem co mam o tym myśleć!A jak będziemy kiedyś spali i nam lub dla naszego bobaska coś się stanie na przykład spadnie kawałek sufitu na głowę?-zaczęła dramatyzować.
-Ehh...ty widzisz wszystko w czarnych barwach!Wszystko będzie w porządku.Ale na pewno przez kilka najbliższych dni pomieszkamy w Hotelu-wyjaśnił.
-Jestem za to jeźdźmy do Hotelu-powiedziała kobieta z uśmiechem.
-Już wyruszamy wsiadaj do auta tylko zapnij córeczkę-wydał rozkaz.
-OK-powiedziała.
Młodzieńcy ruszyli w stronę miasta.Od razu gdy zobaczyli wielki neon z napisem Hotel od razu się zatrzymali i zapytali się o pokój.
-Dobry wieczór.Chcieliśmy wynająć pokój jest jakiś wolny?-zapytał się mężczyzna.
-Dobry. Oczywiście mamy wolny pokój jak widzę będzie potrzebne łóżko dla dwóch osób i dla dziecka ,tak?-zapytała miła recepcjonistka
-Tak o takie warunki nam chodzi.Tylko w tym pokoju będzie dostęp do toalety i kuchni?
-Tak.Tylko proszę niech państwo dadzą dla mnie swoje dowody muszę spisać dane-poprosiła kobieta.
-Proszę oto one-powiedzieli wspólnie.
Następnie młoda recepcjonistka wskazała im pokój byli zadowoleni .Pokój bardzo ładny miał małą wnękę ,kuchnię i toaletę.We wnęce zrobili pokój dla swojej córeczki.Kate i James przebrali swoje dziecko w pidżamę ,a następnie zrobili sobie to samo.Gdy położyli się do łózka od razu usnęli.W nocy o godzinie 2.00 Kate usłyszała cichy złośliwy chichot ,była tak przestraszona że od razu obudziła swojego męża który nie wierzył w to co opowiedziała mu żona.
-Słyszałeś ten chichot?-zapytała.
-Co?Jaki chichot?-odpowiedział.-Może Ci się coś przyśniło ,spij już kochanie!
-Możliwe ,może masz rację kolorowych snów.
Po 15 minutach sytuacja ze śmiechem powtórzyła się,Kate postanowiła nie budzić męża.Głośność śmiechu narastała.Gdy nagle usłyszała kroki i zobaczyła czerwoną krew na ścianach ,suficie i podłodze.
-AAAAA!-rozwrzeszczała się na całe gardło kobieta.
-O co Ci chodzi z tym krzykiem?Obudzisz wszystkich!-powiedział mąż do kobiety.
-Widziałam i słyszałam straszne rzeczy-wyjaśniła.
-Czyli co widziałaś i słyszałaś ?Jeśli chcesz to włączę telewizję i pooglądam?Dobrze?-powiedział.
-Nie ważne.Jak byś mógł to nie zasypiaj.
-Jasne,ale ty już śpij.
-Dobrze,Miłego oglądania.
Kobieta była tak zmęczona że od razu usnęła.Jej mąż nie usypiał bo obiecał to dla Kate ,ale nagle usłyszał przeraźliwe dźwięki.
-Katee...ty też to słyszałaś?
-Tak,właśnie o tym Ci mówiłam.
Do samego rana już nie spali.Gdy po godzinie 7.30 wstali razem ze swoją córeczką.Ubrali się w ubranie i wyszli z hotelu.Postanowili pójść do sklepu.Gdy poszli do marketu spotkali kobietę która wskazywała im drogę.
-Dzień Dobry.-powiedzieli
-Dobry.-odpowiedziała-Nadal wam się chce tu mieszkać?-zapytała
-Tak,ale nie w hotelu bo tak dzieją się straszne rzeczy-powiedzieli.
-W hotelu straszne rzeczy ,no ta krew na ścianach to jest mało w porównaniu co się dzieje w tej waszej chałupce.
-C-co ma pani na myśli?-Zapytała Kate.
-To wy nie wiecie?Żeby nie było że ostrzegałam ,więc w tym domu....
cdn
czwartek, 14 lutego 2013
Informacja
Kolejną część mojego horroru postaram się wrzucić już nie długo :)
Na lekcjach postaram się napisać jak najwięcej.Potem jeszcze usiądę w domu i dopiszę troszkę.Zaraz idę jeść kolację ,a po 22.00 idę spać.
PS.Lucynka świetna robota ,super opowiadanie!Nie narzekaj , masz talent do tworzenia scenek kabaretowych. :*
Buziaczki kochani i kolorowych snów :*
Na lekcjach postaram się napisać jak najwięcej.Potem jeszcze usiądę w domu i dopiszę troszkę.Zaraz idę jeść kolację ,a po 22.00 idę spać.
PS.Lucynka świetna robota ,super opowiadanie!Nie narzekaj , masz talent do tworzenia scenek kabaretowych. :*
Buziaczki kochani i kolorowych snów :*
Komisarz Alex- Odbierz telefon cz. 1
Siemka, tu Lucynka. Czytaliście opowiadanie Jagódki? Nie wiem jak wy, ale ja się boję. Dobra, ale nie o tym tu mowa. Do 2 marca jeszcze daleko, ale mi się ten czas szczególnie dłuży. Co jest drugiego marca? Dla wszystkich którzy nie wiedzą. Premiera najlepszego (oczywiście według mnie) serialu- Komisarz Alex. Trzeciego sezonu, rzecz jasna.
To moje pierwsze opowiadanie. Próbowałam pisać tak by było śmiesznie, ale talentu do kabaretów to ja nie mam. Poprostu proszę o szczere opinie. Zapraszam do czytania.
-Cześć Lucyna. Kupiłem ci coś. Dla Marka i żarłoka też się coś znajdzie.
Dopiero teraz zorientował się, że przyjaciółka nie zwraca na niego uwagi. Zdenerwowana stoi przy oknie i usiłuje się do kogoś dodzwonić.
-Rysiu,-powiedziała płaczącym głosem Lucyna-ja już nie mam siły! Po prostu nie daję rady!
-Co się stało? Nie lubisz rogalików? Nie martw się zaraz skoczę po pączki. Dobra żartowałem. Co się stało? Ktoś z rodziny? Umarł? Jest chory? Miał wypadek?
-Nie, nie, nie. Marek nie odbiera.
-Marek?-zaśmiał się Rysiek-Nie masz poważniejszych zmartwień? Pewnie śpi. Poszedł na jakąś imprezę, wrócił o szóstej rano i teraz odsypia. Dobra mam tak: hamburgera, rogaliki, colę...
-Jak ty możesz jeść w takiej chwili?
-Normalnie. Głodny jestem. A może 3 cytryny? Nie? Mam jeszcze: żelki, cukierki, chipsy i …
-Rysiu to nie jest śmieszne.
-Ojeju! Spóźnia się tylko. Hot-doga?
-Udam, że tego ostatniego nie słyszałam. No wiem, wiem zawsze się spóźnia, ale nie ma go już trzy godziny! Na pewno coś się stało!
-Kurcze,-powiedział sam do siebie Puchała- mogłem kupić dwa hamburgery. Nie! Dwa hot-dogi. Co mówiłaś?
-Szybko Rysiu, ubieraj się. Jedziemy do Marka!
-Co? Zgłupiałaś? A co z jedzeniem? Już je wypakowałem, a zostawić nie mam zamiaru, bo zaraz cała komenda się zleci, jak muchy. Jedź sama.
-To twój przyjaciel-powiedziała Lucyna biegnąc już w stronę wyjścia.-Zresztą są rzeczy ważniejsze od...
To moje pierwsze opowiadanie. Próbowałam pisać tak by było śmiesznie, ale talentu do kabaretów to ja nie mam. Poprostu proszę o szczere opinie. Zapraszam do czytania.
Odbierz
telefon cz. 1
Rysiek
miał do pracy na popołudnie. Mimo to wstał dość wcześnie. Zjadł
śniadanie po czym poszedł do pracy. Oczywiście po drodze zahaczył
o spożywczak, fast fooda i dwie cukiernie.
Wszedł
obładowany jedzeniem na komisariat:-Cześć Lucyna. Kupiłem ci coś. Dla Marka i żarłoka też się coś znajdzie.
Dopiero teraz zorientował się, że przyjaciółka nie zwraca na niego uwagi. Zdenerwowana stoi przy oknie i usiłuje się do kogoś dodzwonić.
-Rysiu,-powiedziała płaczącym głosem Lucyna-ja już nie mam siły! Po prostu nie daję rady!
-Co się stało? Nie lubisz rogalików? Nie martw się zaraz skoczę po pączki. Dobra żartowałem. Co się stało? Ktoś z rodziny? Umarł? Jest chory? Miał wypadek?
-Nie, nie, nie. Marek nie odbiera.
-Marek?-zaśmiał się Rysiek-Nie masz poważniejszych zmartwień? Pewnie śpi. Poszedł na jakąś imprezę, wrócił o szóstej rano i teraz odsypia. Dobra mam tak: hamburgera, rogaliki, colę...
-Jak ty możesz jeść w takiej chwili?
-Normalnie. Głodny jestem. A może 3 cytryny? Nie? Mam jeszcze: żelki, cukierki, chipsy i …
-Rysiu to nie jest śmieszne.
-Ojeju! Spóźnia się tylko. Hot-doga?
-Udam, że tego ostatniego nie słyszałam. No wiem, wiem zawsze się spóźnia, ale nie ma go już trzy godziny! Na pewno coś się stało!
-Kurcze,-powiedział sam do siebie Puchała- mogłem kupić dwa hamburgery. Nie! Dwa hot-dogi. Co mówiłaś?
-Szybko Rysiu, ubieraj się. Jedziemy do Marka!
-Co? Zgłupiałaś? A co z jedzeniem? Już je wypakowałem, a zostawić nie mam zamiaru, bo zaraz cała komenda się zleci, jak muchy. Jedź sama.
-To twój przyjaciel-powiedziała Lucyna biegnąc już w stronę wyjścia.-Zresztą są rzeczy ważniejsze od...
cdn.
Krwawa Północ część 1 opowiadanie Jagódki
Rok 1950:
Na północ od Londynu rozciąga się małe miasteczko Pathfinder.Jest to zwykle spokojna miejscowość,ale tej nocy stało się coś przerażającego i mrożącego krew w żyłach.Wójta miejscowości znaleziono martwego w swoim mieszkaniu.Na miejsce od razu przybyła policja.Całe jego mieszkanie było we krwi .Wszyscy mieszkańcy gdy dowiedzieli się o tragedii próbowali na własną rękę znaleźć przestępce ,ale to było na nic.Uciekł w głąb lasu,pewne było to że za długo nie pożyje w leśnych warunkach.
Rok 1970:
Wszyscy zapomnieli o zdarzeniu sprzed lat.Miasteczko tryskało energią.W Pathfinder było mnóstwo sklepów ,wesołe miasteczko ,parki ,jeziorka i wiele innych atrakcji.Dom dawnego wójta stał sam pośrodku gęstego lasu ,a wszystkie inne budynki umieszczone były w centrum miasteczka.Nikt się nie spodziewał że kto kol wiek może być tak głupi i za razem odważny żeby tam zamieszkać.Ale jednak ktoś był taki odważny i nie mądry.Domem zainteresowało się młode małżeństwo Kate i James.Przyjechali tu ze swoją sześciomiesięczną córeczką Lilian.Wjeżdżając do miejscowości postanowili się spytać o drogę starszą kobietę wracającą z zakupów.
-Dzień Dobry !Tu Kate Worlens , to mój mąż James ,a to córeczka Lilian.Jesteśmy tu nowi ,kupiliśmy ten opuszczony dom w lesie.....-powiedziała Kate.
-Żee...co zrobiliście?Kupiliście ten dom?-przerwała staruszka.
-Tak,kupiliśmy ten dom?A co coś jest nie tak?-zapytała kobieta.
-Nie ważne .Pojedźcie prosto ,a potem za 100 m. w lewo skręćcie.Tylko uważajcie na siebie tam!-ostrzegła dziwacznie staruszka.
-Dziękuję.Na pewno będziemy na siebie uważać.Do widzenia.-powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-Do widzenia-powiedziała z dziwnym spojrzeniem kobieta.
c.d.n
Na północ od Londynu rozciąga się małe miasteczko Pathfinder.Jest to zwykle spokojna miejscowość,ale tej nocy stało się coś przerażającego i mrożącego krew w żyłach.Wójta miejscowości znaleziono martwego w swoim mieszkaniu.Na miejsce od razu przybyła policja.Całe jego mieszkanie było we krwi .Wszyscy mieszkańcy gdy dowiedzieli się o tragedii próbowali na własną rękę znaleźć przestępce ,ale to było na nic.Uciekł w głąb lasu,pewne było to że za długo nie pożyje w leśnych warunkach.
Rok 1970:
Wszyscy zapomnieli o zdarzeniu sprzed lat.Miasteczko tryskało energią.W Pathfinder było mnóstwo sklepów ,wesołe miasteczko ,parki ,jeziorka i wiele innych atrakcji.Dom dawnego wójta stał sam pośrodku gęstego lasu ,a wszystkie inne budynki umieszczone były w centrum miasteczka.Nikt się nie spodziewał że kto kol wiek może być tak głupi i za razem odważny żeby tam zamieszkać.Ale jednak ktoś był taki odważny i nie mądry.Domem zainteresowało się młode małżeństwo Kate i James.Przyjechali tu ze swoją sześciomiesięczną córeczką Lilian.Wjeżdżając do miejscowości postanowili się spytać o drogę starszą kobietę wracającą z zakupów.
-Dzień Dobry !Tu Kate Worlens , to mój mąż James ,a to córeczka Lilian.Jesteśmy tu nowi ,kupiliśmy ten opuszczony dom w lesie.....-powiedziała Kate.
-Żee...co zrobiliście?Kupiliście ten dom?-przerwała staruszka.
-Tak,kupiliśmy ten dom?A co coś jest nie tak?-zapytała kobieta.
-Nie ważne .Pojedźcie prosto ,a potem za 100 m. w lewo skręćcie.Tylko uważajcie na siebie tam!-ostrzegła dziwacznie staruszka.
-Dziękuję.Na pewno będziemy na siebie uważać.Do widzenia.-powiedziała z uśmiechem dziewczyna.
-Do widzenia-powiedziała z dziwnym spojrzeniem kobieta.
c.d.n
Jagódka wita!
Nazywam się Julka , moim blogowym pseudonimem jest Jagódka.Nazwę wymyśliłam z nudów na lekcji przyrody .Jestem założycielką bloga ,ale prowadzę go z Julką (tu Lucynka). Na blogu będę pisała całe filmy.To znaczy filmy ale podzielę jeden film na 1 lub dwie części.Najczęstszym gatunkiem filmów pisanych przeze mnie będą Horrory(mój ulubiony rodzaj).Właśnie jestem w trakcie pisania horroru pod tytułem krwawa północ .Horror będzie o młodym małżeństwie które przyjedzie do miasteczka na północ od Londynu i kupią za niską cenę mieszkanie ,a cena będzie taka niska bo ......20 lat temu w tym roku doszło do krwawej tragedii.
środa, 13 lutego 2013
Lucynka wita
Cześć tu Lucynka. Jagódka uprzedziła was, że będę tu zamieszczać moje serialowe opowiadanka. Będą one w większości o Komisarzu Alexie, ale postaram się napisać o innych serialach (Rodzince.pl czy Ojcu Mateuszu). Mam wielką nadzieję, że wam się spodobają.
wasza Julka-Lucynka
wasza Julka-Lucynka
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)